wtorek, 18 lutego 2014

Ach te kłótnie :/

Kurcze, tak czytam co się wyprawia po zakończeniu jednego konkursu na fp,  który przyznam że lubię ;) Normalnie jakaś paranoja :O Ok, zgodzę się że nie fair była zmiana sposobu przyznawania nagród  w konkursie gdyż w regulaminie nie ma żadnej adnotacji o tym ani fani nie byli poinformowani że taka sytuacja może zaistnieć a jak wiemy regulamin jako umowa wiąże obie strony do jego stosowania. Rozumiem oburzenie osób które zbierały lajki I na sam koniec okazało się że nie miało to sensu bo organizatorka zdecydowała inaczej niż regulamin przewidywał. Czy niektóre nagrody przyznane były po znajomość? Hmmm.... Nie mam pojęcia tak naprawdę, fakt że wcześniej już czytałam na ten temat I nazwiska się powtarzały ale nie wnikam w to I nie ma sensu tego roztrząsać :P Zdjęcia nagrodzone nie wszystkim przypadły do gustu, no ale każdy ma inny gust :P Ja jedynie zdziwiona byłam paroma fotkami nie nawiązującymi do tematu konkursu a przedstawiały np świetnie ubrane dziecko „gdzieś„, może w sklepie ale nie wiem na pewno . Zreszta nie jest to ważne bo skoro organizatorce się podobały I nagrodziła je to ok :)

Najważniejsze jest TO co zaczęło sie dziać później !

Powstała strona ANTY I jak z worka zaczęły się sypać oskarżenia, wyzwiska, wypominanie kto ma wiecej a kto mniej, czyje dziecko lepsze a czyje gorsze, komu współczuć I itp... Ufff, czytałam I oczom nie wierzyłam.  Słowo!  Nic tylko kopiować I na mistrzów wrzucać :D

Najgorsze że każda ze stron zapomniała co to jest kultura wypowiedzi I chyba co to KULTURA wogóle :/ Nie wiem, a może w tym wszystkim chodzi o to że „Nie ważne co mówią, ważne że mówią” ?

Zobaczymy jak to się skończy , ale jak widziałam Panie na solo się już umawiały :D

Nasza fotka tez była w konkursie ale sama przyznaję że była taka sobie, wiele innych fajniejszych nie powygrywało a szkoda. Ja nie mam żalu że nic nie wygraliśmy bo to tylko zabawa I raz się udaje a raz nie, ale dla niektórych Pań nie wygrać to tragedia :( Myślałam nad konkursem u nas a teraz już sama nie wiem bo to co się dzieje to wielka przesada :(

Nic, dzisiaj też będę śledzić rozwój wydarzeń :D Oby dziewczyny w końcu się porozumiały bo w sumie powinno być miło a przez takie sytuacje robi się śmiesznie tylko :/

 
 
:)
 
 

czwartek, 13 lutego 2014

Urodziny mojej Księżniczki :)

Straszne jak ten czas leci :O Jeszcze niedawno pamiętam dokładnie co do minuty przebieg porodu I dni zaraz po a to już dwa lata minęło. Kiedy? No właśnie :)

Przeglądam zdjęcia jak Wiki była malutka, malutka. Filmiki.... ech, łezka w oku się kręci ;)

 

Przygotowania do urodzin jak zawsze oznaczone były nerwami bo nie miałam pojęcie jak wyrobić się ze wszystkim z Wiką skaczącą I wspinającą sie gdzie się da, bo oczywiście, zakupy, przygotowania I inne były na mojej głowie :/ Ale udało się I myślę że goście jak I sama solenizantka byli zadowoleni :) Zastanawiałam się czy dwuletni maluch jest w stanie pojąć sens takiego dnia? Już wiem że tak :D Może nie do końca wie o co chodzi ale na pewno rozumie że to jest Jego uroczystość :) Skąd wiem? W trakcie imprezy Wiktoria wielokrotnie przytulała się do mnie I mowiła mi DZIĘKI I do tego całusy :)

 Prezenty, hmm... Jak zawsze były te fajne I takie co wywoływały komentarz typu „ yyyyy???„ . Dlatego oszczędzę pisania co I jak, coby niektórzy nie mieli mi tego za złe :P Jedno jest pewno na 3 latka robie przechadzke po sklepach I zaproszeni goście dostaną listę z prezentami jakie mogą zakupić :P Ktoś może powiedzieć że to chamskie, ale ja tak nie myślę, wolę aby moje dziecko dostało coś co ubierze lub co jej się przyda aniżeli coś co schowam głeboko w szufladzie ;) Niestety, jeśli mi coś nie odpowiada to tego małej nie ubiorę :P To chyba na tyle :D

Teraz mała fotorelacja :P



Tak ubrane było moje Cudo :)

 



Tutaj czekamy na gosci z nieodlacznym towarzyszem krolikiem :)

:)



Ze smoczkiem tez musi byc :P


Torcik :)


A to juz pod koniec imprezy oczka same sie zamykaly :)
 
 

Z fotek to tyle by było :) Z samej imprezy nie dołałam aby goście nie mieli pretensji że pokazałam ich publicznie :P

środa, 15 stycznia 2014

Tyle do zrobienia a tak mało czasu ;)

      No właśnie, nawał zajęć a czasu jakby coraz mniej, hmmm.... Na pewno brak czasu wynika również z powodu że Wiki domaga się coraz więcej czasu dla siebie :) Jak tylko zauważy że Matka ma zajęcie od razu kombinuje co tu zrobić, najczęściej zaczyna się wspinać na to co jej zdaniem jest najwyższe I takim sposobem Matka rzuca wszystko co robi I zaczyna się powtarzanie że nie wolno, że będzie ała I tak czas leci... po setnym ściagnięciu dziecięcia z szafki Matka w końcu rozwiera paszcze licząc że wrzaskiem coś wskóra I jaki rezultat jest? Wikusia uśmiecha się szeroko I swoje wspinaczki przeprowadza ze wzmożoną intensywnością, uffff.... I takim sposobem mijają godziny a rzeczy do zrobienia leżą sobie I odchodzą w zapomnienie :( Mimo wszystko uwielbiam jak mi „zabrania”  zrobić cokolwiek biegnąc do mnie z otwartymi ramionami I krzycząc „koje!!!” co oznacza kocham Cię :) I wtedy zaczynają się przytulanki, całusy, mizianie :) :) :) I jak tu się gniewać bo czegoś tam się nie zrobiło :) No nie da się po prostu :P W trakcie pisania tego postu też co chwilkę mnie odrywa od pisania. A to chce się przytulić, a to buziak, a to zaczyna się wspinać na głośnik albo ładuje się mi na kolana ;)

     Noooo, a teraz zarzucę Was fotkami :D Troche się tego nazbierało, taki mały misz masz :P

Pare foteczek udało się „strzelić” że kawałek Matki ujrzycie :P






Tak Wikusia cudnie wyglądała na Wigilii :)




Tani, tani :)




Choinkowo :)


czwartek, 12 grudnia 2013

Kiedyś Wam opowiem....

No właśnie, kiedyś Wam opowiem całą naszą zawiłą historię, o szczęściu, zmianach, powolnym traceniu drugiej osoby, zagubieniu .... Będzie troche pisania ale jak już dokonamy ostatecznych zmian będzie więcej czasu I przede wszystkim nie będzie nerwów :)

Nigdy nie wierzyłam jak słyszałam „Anglia zmienia ludzi na gorsze” a jednak.... Na pewno nie wszystkich ale większość na pewno. Co ma na to wpływ? Większa dostępność wszystkiego, większe zarobki, towarzystwo.... W przeciągu dwóch lat zmiany jakie zauważyłam przeraziły mnie :( Ze słodkiej, kochanej, czułej, zabawowej osoby przemienił się też w zabawowego (ale inaczej :/ )  nieczułego osobnika.... Na razie to tyle chyba na tej osoby temat....

W Anglii poznałam też wiele osób które swym zakłamaniem, zazdroscią I zawiścią spowodowały że mam bardzo niewiele znajomych :/ nie mam ochoty na jakieś chore ploty, przepychanki I wogóle to chyba jakaś pomyłka z tymi naszymi rodakami w Anglii jest :/

Najprostszy I szybki przykład to niedoszła chrzestna mojej córki. Ale na tą historię poświęcę osobny wpis bo opisywania jest sporo a niebawem moje Cudo się obudzi I muszę szybko dodać ten wpis :)



Szybkimi krokami nadszedł grudzień a wraz z nim po pierwsze Mikołajki :) Zbytnio nie zaszalałam z prezentami ale jestem zadowolona z wyboru :)

Laptopik jest łatwy w obsłudze, Wiki najbardziej lubi odgłosy zwierząt ale chętnie też słucha literek I powtarza niektóre !
 
 Namiocik nie jest na tzw pełnym wypasie ale na taki przyjdzie jeszcze pora ;)
 
A tutaj Wiki w trakcie testowania swojego prezentu :) Zrobiła sobie przerwę w pochłanianiu słodyczy co na buźce I bluzeczce doskonale widać :P

 
A tu tuż przed pójściem spać było troszkę wygłupów :)
 
:)
 
 Zaraz miała nastąpić kąpiel to szybciutko założyłyśmy spódniczkę baletnicy I odbył się pokaz :D



Szybka relacjaze spacerku z piłką za którą Wiktoria przepada. Wogóle jednym z jej pierwszych słów było „pika„  :)




 
Wiktoria TAK pomaga mamie w porządkach :O Zdjęcia zrobione w przeciągu 15 minut kiedy to mama zmywała naczynia, sprzątała w kuchni a w międzyczasie zerkała co córka robi:P
 

czwartek, 21 listopada 2013

Libster Award :) Dziękujemy :)

Libster Award :) Dziękujemy :)


Kochani dostałam niedawno nominację do Libster Award od Uli, autorki bloga Kariera mamy :)

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."
Bardzo dziękuję I jestem mile zaskoczona :) Jestem tu od niedawna I ciężko mi będzie wyszukać aż 11 osób ale się postaram :)



Oto pytania jakie otrzymałam od Uli :)



1. Co najbardziej Cię cieszy?
Każdy uśmiech mojej córki, każdy buziak, każdy uścisk, każda chwila spędzona razem :) Wiem, że nie jestem w tym oryginalna no ale cóż, jestem matką I oryginalność nie jest dla mnie istotna. Moje szczęście to Wiktoria :)

2. Pies czy kot? - a może żadne lub oba ? :)
Tylko I wyłącznie pies :) Kotki lubie na dworze, nigdy w domu :P Uważam że nie ma wierniejszego  I bardziej oddanego przyjaciela  dla człowieka jak pies. Koty są fajne do pogłaskania ale są pełne fałszu. Są bo są, nic poza tym :)

3. Znaki zodiaku - coś w tym jest czy to tylko brednie?
Coś w tym jest :) Ja jestem zodiakalnym baranem I to co pizza o nas to praktycznie prawda :) W miarę dorastania człowiek jest w stanie modyfikować swój harakter, ale jednak główne cechy pozostają :)

4. Ulubiony kolor?
Hmmm... Ciężkie pytanie, bo ja mam pare kolorów które lubię :) Najbardziej chyba jednak niebieski :)

5. Spódnica czy spodnie?
Zdecydowanie spódnica, mimo że w obecnej chwili ze względu na wygodę przy dziecku wygrywają spodnie.

6. Sielanka czy wybuchowa mieszanka? ;)
Zależy kiedy :P Sielanka miła sprawa ale wybuchowa mieszanka od czasu do czasu bardzo pożądana :P

7. Ulubiona piosenka?
Obecnie Grubson feat. Emilia - Naprawimy to

8. Dokończ zdanie: Do działania najbardziej motywuje mnie...
moja córka :)

9. Lubię: chodzić czy jeździć?
Chodzić

10. Zima - fajna zabawa czy konieczna sprawa?
Fajna zabawa ale z drugiej strony zimno mnie dobija :/

11. Dzień czy noc czyli  sowa czy skowronek?
Zawsze noc :) Z tego wynika że jestem sową.





Moje pytania:

1. Gdyby jutro miał nastąpić koniec świata co byłoby najważniejsze do zrobienia dla Ciebie?
2. Słońce czy deszcz?
3. Szpilki czy sportowe obuwie?
4. Co czujesz patrząc na swoją/e pociechę/y ? :D
5. Ulubiony film?
6. Makijaż - lubisz czy nie znosisz?
7. Czy skarpetki do sandałów według Ciebie to faktycznie obciach?
8. Gdybyś miała wybrać pomiędzy papugami a rybkami, co byś wybrała?
9. Jak lubisz spać?
10. Czym dla Ciebie jest szczęście?
11. Co daje Ci prowadzenie Bloga ?

Zapraszam :)

Monikę, autorkę bloga Mama i Maja
Agnieszke , autorke bloga Mamuśkowe Opowiastki
Martę, autorkę bloga PysiaRulez
Autorke bloga  Zosiakowy Świat
Autorke bloga julki dzidzius
Autorke bloga  http://slodkiepotwory.blogspot.co.uk/
Wiole, autorke bloga http://mamailusia.blogspot.co.uk jeden z moich ulubionych :)





Na razie tyle, jak tylko wyczaje nowy blog od razu zaprosze I tutaj  dodam :)



środa, 20 listopada 2013

Pułapka na Wiktorię :D

No I stało się to czego od jakiegoś czasu się obawiałam.... Wiki, spryciula nauczyła się wychodzić z łóżeczka :O Początkowe próby były dość nieśmiałe I raczej odpuszczała sobie manewry wyłażenia I to mnie cieszyło :)

Dwa dni temu jak tylko położyłam ją na popołudniową drzemkę zajęłam się słodkim lenistwem korzystając z chwili spokoju.... gorąca kawa I serial, to było to! Akcja w serialu nabierała tempa gdy nagle drzwi od pokoju Wiktorii otworzyły się z impetem a mała wkroczyła cała szczęśliwa (I chyba nawet troche zszokowana) ze swojego triumfu. Mina mi zrzedła, przyznaję to uczciwie :) Miałam nadzieję że była to jednorazowa sztuczka I do wieczora zapomni... jakże się myliłam!

Po kolacji, bajkach, zabawach zmęczona Wikusia została umieszczona w łóżeczku. Minęło półgodziny I nic, nie pojawiła się w salonie. Odetchnęłam z ulgą gdy nagle w drzwiach pojawiła się ONA ! No I usypianie odbyło się w salonie przy radiu z kołysankami, potem przełożenie do łóżeczka I gotowe. Wtedy pojawił się problem co mała narozrabia rano jak wstanie a ja się nie przebudzę???

Pozabezpieczałam wszelkie możliwe szafki, szafeczki I itp I co dalej?

Pułapka! :) To jest to :D

Na stoliku w salonie na talerzyku położyłam jagody (uwielbia je), obok delicje I czekoladę :)

Rano obudził mnie okrzyk dochodzący z salonu  „Ooooo!!!! Mniam, mniam!!!!!”

Szybka kontrola sytuacji .... Moja pociecha wcinała jagódki cała szczęśliwa :)

Pułapka poskutkowała :)

Najgorsze że teraz za nic nie zaśnie w łóżeczku bo zawzięcie z niego wyłazi :/ Zasypia w salonie na kanapie.



Teraz pare fotek z naszego wykorzystywania słonecznego dnia na naszym ulubionym placyku :)






Było trochę mroźno, ale to nic :)  Czerwone policzki I nosy były ale w zabawie nam to nie przeszkodziło :)

 

środa, 6 listopada 2013

Jesienna deprecha :)

No nie jest jeszcze aż tak źle :P Ale powiedzcie same jakie humorki macie wstając rano z nadzieją na słoneczko, odchylacie zasłonę w oknie a tam na zewnątrz buro, mokro I wietrznie? Normalnie nic. tylko władować się z powrotem pod kołderkę jeszcze ciepłą I spaaaać :)  Przewracać się z boku na bok :) Tak, w takie typowo jesienne dni o tym właśnie marze :)
 
Szkoda ze moja Wiki nie jest tego samego zdania :/ Zawsze rześka I gotowa do psot... I takim to sposobem, chcąc nie chcąc , z półprzymkniętymi oczami trzeba zwlec się z ciepłego łóżka .... ale ...  przytulasek, buziak I słowa „kooocham„ sprawiają że łóżko już wcale nie jest aż tak wielkim marzeniem :P Usmiechnięta buźka mojej Wiki staje się słoneczkiem w takie dni :)
 
Taaaak, a wiecie co ja ostatnio wymodziłam? Dwa dni temu wieczorkiem z rodzinką ruszyłam na święto ognia, czyli karuzele, pokaz ogni sztucznych I I tp. Super zabawa, Wiki w wózku skakała jak szalona, no po prostu rewelacja :) No I jak by to było zakończyć wypad a na karuzeli się nie pokręcić ;) Ok, pierwsza spoko, nawet, nawet, oglądając wydawało się że większe emocje będą ale cóż najgorzej też nie było :) No I w końcu nadszedł moment na kolejną karuzelę, śmiechy, radość, wygłupy I nagle tararara (!!!!!!!!!) na mojej dłoni zamknęła się bramka pneumatyczna :O Szok, ból I strach. Wyjąć się nie da bo bramka chcąc się domknąć dobijała co chwilę co bolało jeszcze bardziej, w końcu szanowna obsługa zajęta zachęcaniem innych aby skorzystali właśnie z tej karuzeli, zareagowała że coś jest nie tak, I zwolnili bramkę ufff :) Szybki ruch dłonią, palcami I odetchnęłam głęboko, nic wielkiego się nie stało :) Zimny okład I karuzela ruszyła a ja na niej :) A co?  Miałam sobie odpuścić? Co toto nie :P  Dzisiaj dłoń opuchnięta ale cała I to jest ważne, no I nauczka na przyszłość bo gdyby karuzela ruszyła dłoń miałabym połamaną na pewno :/
 
 
It is love :)



 
 
 
 
 
 
Z pieskiem  :)